Brytyjski arystokrata na koszalińskich salonach
Lanchester to jedna z najstarszych marek brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego. Jego historia sięga schyłku XIX wieku, kiedy to w 1895 roku trzej bracia Lanchesterowie założyli swoją własną firmę, zajmującą się produkcją samochodów. Kilka miesięcy później wypuścili na rynek swoje pierwsze auto, lanchestera 5 1300cc. Jednak pierwszym modelem produkcyjnym był lanchester 10, który pierwszy raz zszedł z taśmy w roku 1900 i był produkowany przez kolejne cztery lata. Ponad 30 lat później, kolejną serię „Dziesiątek”. Na skutek rozwoju parametry techniczne tego auta uległy znacznej poprawie. Dwucylindrowy silnik został zastąpiony czterocylindrowym, chłodzonym wodą. Ulepszono także znacznie podwozie i zwiększono komfort jazdy autem. Odtąd nastąpiły „tłuste” lata dla firmy, która była kojarzona z samochodami dla ludzi z tzw. wyższych sfer. Już jako Daimler Motor Company zajęła się dostarczaniem samochodów dla brytyjskiego dworu królewskiego. A w latach 60. została zakupiona przez właściciela Jaguara – Williama Lyonsa. Ale my w tym wydaniu pokazujemy pięknego lanchestera 10. To cacko już całkiem niedługo będziemy mogli podziwiać wraz z kilkunastoma innymi autami z epoki w muzeum motoryzacji powstającym właśnie w koszalińskim hotelu Verde. Dwa miesiące temu Zbigniew Rybak, znany filantrop i właściciel wspomnianego Verde, zakupił czarnego sedana lanchestera. Auto przywędrowało do nas z Holandii. Historia pojazdu sięga czasów drugiej wojny światowej. Jednym z jego pierwszych właścicieli był Anglik – ponoć wojskowy. Auto w 1949 roku należało do rodziny wojskowych, którzy lądowali w czasie wojny w Normandii. Dostali oni pracę w Holandii i osiedlili się tam na stałe, oczywiście zabierając ze sobą swój motoryzacyjny skarb. W roku 1989 auto zmieniło właściciela. Samochód niestety był wtedy w fatalnym stanie. W kraju tulipanów i wiatraków został poddany gruntownej renowacji. Na szczęście nie odebrano mu jego charakteru, gdyż ponad 90% części pochodzi z oryginalnego lanchestera 10. Niestety nie udało się tam do końca naprawić silnika samochodu. Dopiero teraz, gdy dostał się on w ręce naszego koszalińskiego specjalisty Dariusza Fornala, w silniku w końcu wszystko gra. Już niedługo samochód będzie w pełni sprawny i będzie niewątpliwą ozdobą koszalińskich dróg. Łukasz Szewczyk
Lanchester 10
Lanchester 10
