Patroni showbiznesu

AUTOR: prestiz
Maciej Cygler z Janem Nowickim na planie filmu „Nie ma takiego numeru”

Nie samym chlebem człowiek żyje – taką dewizą kierują się Maciej Cygler i Jarosław Loos – koszalińscy przedsiębiorcy, którzy swoje pieniądze, czas i energię inwestują nie w kolejne przedsięwzięcia biznesowe, ale w działalność artystyczną. I choć nie przepadają za określeniem „mecenasi kultury”, to taką właśnie rolę pełnią na naszym podwórku.

Używanie słowa „styl” w przypadku Macieja Cyglera jest uzasadnione co najmniej z dwóch powodów. Prowadzona przez niego firma nazywa się „CyglerStyl”, a po drugie, niepowtarzalny styl to właśnie to, co wyróżnia tworzone przez niego scenografie.

Oczywiście robi to poza normalną działalnością biznesową i „non profit”, a wręcz za własne pieniądze. Skąd taka pasja?

– Sztuka i tworzenie zawsze były mi bliskie – tłumaczy. – A że zawodowo zajmuję się wystrojem wnętrz, więc taka forma działalności artystycznej jest mi najbliższa. A poza tym bardzo lubię nowe wyzwania.

Producent z przypadku

Wielkim wyzwaniem dla Macieja Cyglera była nakręcona w 2005 roku komedia kryminalna Bartka Brzeskota „Nie ma takiego numeru”.

– Kiedy Bartek pojawił się u mnie, jego pomysł wydał mi się nierealny. Ale przekonał mnie ten niesamowity błysk w oku – mówi Maciej.

Praca nad filmem okazała się być dla scenografa bezcennym doświadczeniem. I sporym wysiłkiem finansowym, gdyż pod koniec prac został także współproducentem. Ale, jak mówi, było warto. Bo film Bartka Brzeskota był prawdziwym „pospolitym ruszeniem” wielu osób, które do zaangażowania się przekonał fakt, że to projekt czysto „koszaliński”.

Praca nad filmem była dla Macieja Cyglera doświadczeniem jednorazowym, ale jego związek z Teatrem Propozycji Dialog trwa od lat. Tworzył m.in. scenografię do spektaklu „Moskwa – Pietuszki” Jerofiejewa i „Wesela” Wyspiańskiego. Pracę nad tym właśnie spektaklem wspomina ze szczególnym sentymentem.

– Był to pomysł bardzo nietypowy, bo po raz pierwszy „Wesele” zostało wystawione jako monodram. Dlatego tak dużą rolę grały stworzone przeze mnie „dwupostaciowe” manekiny. To daje wielką satysfakcję i to jest jeden z bodźców, dla których chcę się w taką działalność angażować – podsumowuje Cygler.

Jak mówi, taki „mecenat” w Polsce jest wciąż w powijakach, ale jest bardzo potrzebny. Jednak, dodaje, coraz więcej przedsiębiorców ma świadomość tego, że kultura to czynnik miastotwórczy.

– Dlatego póki mam siły i udaje mi się zorganizować czas, na pewno będę się starał działać. I na pewno niedługo siądziemy z przyjaciółmi przy herbacie i pojawią się nowe pomysły – dodaje.

Słabość do Muzy

Nowe pomysły na to, jak wspierać koszalińską kulturę ma wciąż Jarosław Loos, właściciel firm „Puf” i „Euro – Windows”. Jego słabość do Muz pojawiła się już kiedy był dyrektorem Izby Przemysłowo – Handlowej i prezydentem Rotary Club. Organizował wówczas wiele wydarzeń kulturalnych, zdarzyło mu się tez wspierać zupełnie prywatnie zdolnych artystów. Ale największą, i namacalną emanacją owej słabości jest Teatr Variete Muza, który Jarosław Loos wraz z Jarosławem Barowem prowadzi od roku. Jak mówi, ta działalność to sposób na budowanie dobrego wizerunku prowadzonych przez niego firm ale… nie tylko.

– W Koszalinie jest zapotrzebowanie na kulturę podaną w takiej formie. I choć póki co do tej kultury muszę dopłacać, to cieszę się, że udało się stworzyć takie niezwykłe miejsce – mówi Loos.

Pomysł na to, żeby budynek dawnego kina Muza przekształcić w teatr, pojawił się już jakiś czas temu. Ratusz poszukiwał najemcy z ciekawym pomysłem i tym ciekawy pomysłem okazał się otwarty 13 listopada ubiegłego roku Teatr Variete Muza. Jarosław Loos zainwestował w remont budynku i, póki co, wciąż inwestuje, bo do wielu przedsięwzięć trzeba dopłacać.

– Może z biznesowego punktu widzenia to nieracjonalne, ale kiedy po całym dniu pracy jadę do Muzy i zajmuje się sprawami teatru, naprawdę odpoczywam – przyznaje Jarosław Loos. – A poza tym bezcenne są reakcje na to, co robimy. To potwierdzenie, że warto robić coś nie tylko dla pieniędzy.

Do tej pory w Muzie odbyło się kilkanaście spektakli i koncertów a także takie imprezy jak warsztaty taneczne i teatralne dla dzieci i młodzieży. Gościliśmy min. Joannę Śleszyńską, Halinę Kunicką, Sławę Przybylską, Piwnicę pod Baranami, Amerykańskiego guru tanecznego Shabba-Doo. Ale plany są ambitne.

Te najbliższe to obchody pierwszej rocznicy istnienia Teatru Variete Muza. Hitem ma być występ artystów warszawskiego Teatru Buffo, m.in. Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza. Cały dochód zostanie przeznaczony na cel charytatywny.

Według właściciela Muzy takie wydarzenia to też sposób na scalenie koszalińskiego środowiska biznesowego wokół szczytnego celu.

– Bo wierzę w to, że nasze miasto jest wyjątkowe i że drzemie w nim ogromny potencjał. Przede wszystkim ludzki.

Jarosław Loos przekonuje, że w każdym drzemie potrzeba robienia rzeczy dobrych. I że tych dobrych rzeczy, w Teatrze Variete Muza i poza nim, działo się będzie coraz więcej.

– Może jestem niepoprawnym optymistą, ale za to się lubię – podsumowuje.

Kultura potrzebuje wsparcia

Optymistą, jeśli chodzi o prywatny mecenat w kulturze, jest też Paweł Strojek, zastępca dyrektora Centrum Kultury 105.

– W Polsce moda na bycie donatorem dopiero się rozwija, jednak jest już spora grupa firm i osób prywatnych, które czują potrzebę wspierania działań kulturalnych i współtworzenia regionu właśnie poprzez wydarzenia kulturalne – podkreśla.

I podaje przykłady, które zna z działalności instytucji, którą kieruje. Jednym z donatorów, który wsparł tegoroczny festiwal Młodzi i Film, było LOTTO. Znaczącej pomocy udzieliła także koszalińska restauracja Buongiorno. Przez długi okres jedną z atrakcji w Centrum Kultury 105 były także koncerty jazzowe, organizowane dzięki firmie Big Star. Był też okres w historii CK105, kiedy do organizacji wielu imprez dokładał się dawny browar Brok.

- Ten mecenat prywatny widać też przy produkcji filmów i organizacji wystaw- dodaje Paweł Strojek. - Wiele osób, które chcą pozostać anonimowe, czują potrzebę wzbogacania samego siebie właśnie przez wspieranie kultury i wierzę, że takich osób będzie coraz więcej.

Jola Wolska

Dwóch Jarków: Loos i Barów otwierają swój teatr

Prestiż magazyn koszaliński
10(21) Październik'10