W poszukiwaniu geniuszy

AUTOR: prestiz
Krzysztof Rapsa w swojej pracowni

Sztuka współczesna wśród wielu  ludzi budzi lęk. Jest niezrozumiała. a przecież jest wyrazem znanych nam emocji, często komentuje rzeczywistość. Od dawna jest także sposobem  na lokowanie kapitału, choć wielu z nas dziwi się jak można spowodować, że nagle obrazy danego artysty, kosztują kilkanaście tysięcy euro.  Znawcy  oczywiście wiedzą, że nic nie dzieje się nagle. Wie to też Janasik,  który  od lat propaguje  twórczość Lecha i Rapsy w Polsce i zagranicą.

Buszujący w sztuce

Rynek sztuki to wielka i złożona struktura. Złośliwi mówią, że najmniej  liczącym się w niej elementem,  są artyści.  Bo  to dzięki nim mogą zarabiać krytycy, marszandzi  i kolekcjonerzy. Historia zna wiele przykładów geniuszy, którzy stali się wielcy dopiero po śmierci. Zdaniem koszalińskiego promotora  sztuki,  podobna sytuacja będzie dotyczyć nieżyjącego już Ryszarda Lecha. Jego zdaniem, twórczość  koszalińskiego malarza nosi znamiona geniuszu,  o  czym jest  przekonana coraz większa  grupa znawców  sztuki współczesnej. W latach  70-tych artysta  wypracował  swój niepowtarzalny styl, jako pierwszy w sztuce wymyślił piksele,  wiele lat  przed ich pojawieniem się w obrazie komputerowym. Fenomen Lecha polega na bardzo oryginalnym połączeniu realizmu pejzażowego z językiem geometrii – tak pisał o nim krytyk sztuki Jerzy Jurczyk. -Oryginalność i unikalność malarstwa Lecha zasługuje, myślę, że nie tylko moim zdaniem, na najwyższe uznanie  – mówi Janasik. – W jego obrazach znajdujemy zamierzony, geometryczny sposób przetwarzania rzeczywistości – dodaje.

Kim  jest  menedżer sztuki? Osobą, która wyszukuje wartościowych twórców, a następnie promuje ich dzieła na rynku. Oznacza to organizowanie wystaw malarstwa w prestiżowych galeriach czy muzeach,  proponowanie ich obrazów domom aukcyjnym, nawiązywanie kontaktów z krytykami  i historykami sztuki, których głos może mieć znaczenie w pozycji danego nazwiska na rynku.

To wszystko wydaje się oczywiste, poza pierwszym punktem. Dlaczego wiadomo, że prace danego artysty są znakomite i mają szansę na zyskanie aprobaty środowiska? Na to składa się kilka elementów. Po pierwsze prywat- ne przekonanie samego promotora o wartości danych prac. Po drugie intuicja czy tzw. nos, po trzecie znajomość  tego co jest obecne na rynku. Nie bez znaczenia jest także kontakt ze środowiskiem sztuki. Podczas wielu rozmów sonduje  się tendencje obecne na rynku i ocenia pra- ce swojego faworyta. I wreszcie bardzo  ważne jest zdobycie recenzji twórczości danego artysty, od liczących się krytyków.

Wzrost wartości artystów

W 2004 roku,  na rok przed śmiercią,  Ryszard Lech obcho- dził 50-lecie  swojej  twórczości. Krzysztof  Rapsa  w przyszłym roku będzie obchodził  25-lecie pracy artystycznej i z tej okazji przygotowywana  jest jego jubileuszowa  wystawa  w Muzeum w Koszalinie.  Również  w tym Muzeum odbędzie się duża, po śmiertna wystawa Lecha.

  Z  twórczością   Rapsy,  Jana- sik zetknął się po raz pierwszy w 1986 roku, a z pracami Lecha pod koniec lat 90-tych. I choć od początku był nimi zafascynowany, to jednak upłynęło wiele lat, zanim upewnił się, że ich malarstwo  może być pokazywane w każdym muzeum czy galerii,  i to na całym świecie. Tej pewności pomagają kolejne recenzje i komentarze krytyków i historyków  sztuki,  publikacje na temat obu malarzy i wreszcie kolejne  wystawy w znaczących miejscach.  Stanowi  to wyraźne wzmocnienie promocji,   którą z wielkim przekonaniem zajmuje się Zbigniew Janasik.

  Mam wykształcenie  politechniczne,   a  sztuką zajmuję się z zamiłowania.  Mogę po- wiedzieć, że jest to moja pasja – mówi pan Zbigniew.

 – Przez te lata poznawałem artystów, chodziłem na wystawy i mogę powiedzieć, że  wpłynęło to znacznie na  moją  wrażliwość i postrzeganie  świata. ale naj- ważniejsze jest to, że zdobyłem pewność, że obaj  koszalińscy malarze powinni dać się poznać światu – dodaje.

Ryszard Lech i Krzysztof  Rećko-Rapsa

Obu  artystów  cechuje ogromna skromność i pokora, obaj całkowicie oddali się malarstwu – tak pisał o nich prof. aleksiej Bogustov, i tak pisała o Rapsie krytyk sztuki Natalia Pawlenko.

  – W ich dziełach nie ma próż- ności, tak często spotykanej we współczesnej sztuce – przekonuje Janasik. – Myślę, że Lech do końca nie zdawał sobie spra- wy ze swej wielkości. Gdy mówiłem mu, że chciałbym pokazać go w najlepszych galeriach świata, bo jest  tego godzien, uśmiechał się tylko pod nosem. Jego śmierć pokrzyżowała nasze wspólne pomysły – dodaje.

Po latach Janasik znalazł spadkobierców   jego  obrazów i postanowił,  że musi o nim usłyszeć nie tylko Polska. – Jego obrazy i grafiki są znakomite.  Jestem  nimi zachwycony.  ak- tualni spadkobiercy  gotowi są uczestniczyć w tej misji, która już się rozpoczęła. Wokół mnie skupionych jest wielu miłośników sztuki, którzy zamiast na wczasy, jeżdżą ze mną na wystawy Rapsy, czy to w kraju czy za granicę (Londyn,  Kraków, Warszawa, Grodno czy Mińsk) – opowiada Janasik.

Pomaga mu  w tym  wielu ludzi,  którzy także dostrzegli wielkość tych malarzy m.in.

prof. Jacek Ojrzanowski. prof. aleksiej  Bogustov, poeta i dziennikarz Ryszard Ulicki czy marszand  Bohdan Markowicz. Promotor współpracuje z muzeami, galeriami, krytykami sztuki i osobami zamiłowanymi w twórczości koszalinian. Wraz z prof.Ojrzanowskim, również  zafascynowanym malarstwem  Lecha, przygotowują ,,bombę promocyjną”, pierwszą w życiu artysty.

– Jeśli uda się nam podpalić lont pod tą bombą, to o Lechu usłyszy cały świat. Jego obrazy są dziś wiele warte, choć  trudno powiedzieć dokładnie ile – mówi Janasik.

Krzysztof  Rapsa  to niezwykły abstrakcjonista. Marita Benke-Gajda z akademii Sztuk Pięknych w Krakowie napisała:

„Kolor w twórczości Rapsy jest wszechobecny... Zapraszając do ogrodu swojej wyobraźni, daje nam  przedsmak malarskiego raju”.

– Może Rapsa za życia będzie miał więcej szczęścia? – zastanawia się Janasik

Dziś  bez  promocji artysta praktycznie nie istnieje, ale żeby kogoś promować, to musi być to ktoś nieprzeciętny,  wyjątkowy. Zapewne jest tak, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy  z wielkości Krzysztofa Rapsy i trudno się im zapewne pogodzić, że jest to   artysta  nieprzeciętny. Żeby to dostrzec,  to trzeba wznieść się ponad egoizm  wśród tworzących i na neutralność wśród oceniających.

Obraz autorstwa Ryszarda Lecha

Prestiż magazyn koszaliński
6(28) Czerwiec'11