W poszukiwaniu geniuszy
Sztuka współczesna wśród wielu ludzi budzi lęk. Jest niezrozumiała. a przecież jest wyrazem znanych nam emocji, często komentuje rzeczywistość. Od dawna jest także sposobem na lokowanie kapitału, choć wielu z nas dziwi się jak można spowodować, że nagle obrazy danego artysty, kosztują kilkanaście tysięcy euro. Znawcy oczywiście wiedzą, że nic nie dzieje się nagle. Wie to też Janasik, który od lat propaguje twórczość Lecha i Rapsy w Polsce i zagranicą.
Buszujący w sztuce
Rynek sztuki to wielka i złożona struktura. Złośliwi mówią, że najmniej liczącym się w niej elementem, są artyści. Bo to dzięki nim mogą zarabiać krytycy, marszandzi i kolekcjonerzy. Historia zna wiele przykładów geniuszy, którzy stali się wielcy dopiero po śmierci. Zdaniem koszalińskiego promotora sztuki, podobna sytuacja będzie dotyczyć nieżyjącego już Ryszarda Lecha. Jego zdaniem, twórczość koszalińskiego malarza nosi znamiona geniuszu, o czym jest przekonana coraz większa grupa znawców sztuki współczesnej. W latach 70-tych artysta wypracował swój niepowtarzalny styl, jako pierwszy w sztuce wymyślił piksele, wiele lat przed ich pojawieniem się w obrazie komputerowym. Fenomen Lecha polega na bardzo oryginalnym połączeniu realizmu pejzażowego z językiem geometrii – tak pisał o nim krytyk sztuki Jerzy Jurczyk. -Oryginalność i unikalność malarstwa Lecha zasługuje, myślę, że nie tylko moim zdaniem, na najwyższe uznanie – mówi Janasik. – W jego obrazach znajdujemy zamierzony, geometryczny sposób przetwarzania rzeczywistości – dodaje.
Kim jest menedżer sztuki? Osobą, która wyszukuje wartościowych twórców, a następnie promuje ich dzieła na rynku. Oznacza to organizowanie wystaw malarstwa w prestiżowych galeriach czy muzeach, proponowanie ich obrazów domom aukcyjnym, nawiązywanie kontaktów z krytykami i historykami sztuki, których głos może mieć znaczenie w pozycji danego nazwiska na rynku.
To wszystko wydaje się oczywiste, poza pierwszym punktem. Dlaczego wiadomo, że prace danego artysty są znakomite i mają szansę na zyskanie aprobaty środowiska? Na to składa się kilka elementów. Po pierwsze prywat- ne przekonanie samego promotora o wartości danych prac. Po drugie intuicja czy tzw. nos, po trzecie znajomość tego co jest obecne na rynku. Nie bez znaczenia jest także kontakt ze środowiskiem sztuki. Podczas wielu rozmów sonduje się tendencje obecne na rynku i ocenia pra- ce swojego faworyta. I wreszcie bardzo ważne jest zdobycie recenzji twórczości danego artysty, od liczących się krytyków.
Wzrost wartości artystów
W 2004 roku, na rok przed śmiercią, Ryszard Lech obcho- dził 50-lecie swojej twórczości. Krzysztof Rapsa w przyszłym roku będzie obchodził 25-lecie pracy artystycznej i z tej okazji przygotowywana jest jego jubileuszowa wystawa w Muzeum w Koszalinie. Również w tym Muzeum odbędzie się duża, po śmiertna wystawa Lecha.
Z twórczością Rapsy, Jana- sik zetknął się po raz pierwszy w 1986 roku, a z pracami Lecha pod koniec lat 90-tych. I choć od początku był nimi zafascynowany, to jednak upłynęło wiele lat, zanim upewnił się, że ich malarstwo może być pokazywane w każdym muzeum czy galerii, i to na całym świecie. Tej pewności pomagają kolejne recenzje i komentarze krytyków i historyków sztuki, publikacje na temat obu malarzy i wreszcie kolejne wystawy w znaczących miejscach. Stanowi to wyraźne wzmocnienie promocji, którą z wielkim przekonaniem zajmuje się Zbigniew Janasik.
– Mam wykształcenie politechniczne, a sztuką zajmuję się z zamiłowania. Mogę po- wiedzieć, że jest to moja pasja – mówi pan Zbigniew.
– Przez te lata poznawałem artystów, chodziłem na wystawy i mogę powiedzieć, że wpłynęło to znacznie na moją wrażliwość i postrzeganie świata. ale naj- ważniejsze jest to, że zdobyłem pewność, że obaj koszalińscy malarze powinni dać się poznać światu – dodaje.
Ryszard Lech i Krzysztof Rećko-Rapsa
Obu artystów cechuje ogromna skromność i pokora, obaj całkowicie oddali się malarstwu – tak pisał o nich prof. aleksiej Bogustov, i tak pisała o Rapsie krytyk sztuki Natalia Pawlenko.
– W ich dziełach nie ma próż- ności, tak często spotykanej we współczesnej sztuce – przekonuje Janasik. – Myślę, że Lech do końca nie zdawał sobie spra- wy ze swej wielkości. Gdy mówiłem mu, że chciałbym pokazać go w najlepszych galeriach świata, bo jest tego godzien, uśmiechał się tylko pod nosem. Jego śmierć pokrzyżowała nasze wspólne pomysły – dodaje.
Po latach Janasik znalazł spadkobierców jego obrazów i postanowił, że musi o nim usłyszeć nie tylko Polska. – Jego obrazy i grafiki są znakomite. Jestem nimi zachwycony. ak- tualni spadkobiercy gotowi są uczestniczyć w tej misji, która już się rozpoczęła. Wokół mnie skupionych jest wielu miłośników sztuki, którzy zamiast na wczasy, jeżdżą ze mną na wystawy Rapsy, czy to w kraju czy za granicę (Londyn, Kraków, Warszawa, Grodno czy Mińsk) – opowiada Janasik.
Pomaga mu w tym wielu ludzi, którzy także dostrzegli wielkość tych malarzy m.in.
prof. Jacek Ojrzanowski. prof. aleksiej Bogustov, poeta i dziennikarz Ryszard Ulicki czy marszand Bohdan Markowicz. Promotor współpracuje z muzeami, galeriami, krytykami sztuki i osobami zamiłowanymi w twórczości koszalinian. Wraz z prof.Ojrzanowskim, również zafascynowanym malarstwem Lecha, przygotowują ,,bombę promocyjną”, pierwszą w życiu artysty.
– Jeśli uda się nam podpalić lont pod tą bombą, to o Lechu usłyszy cały świat. Jego obrazy są dziś wiele warte, choć trudno powiedzieć dokładnie ile – mówi Janasik.
Krzysztof Rapsa to niezwykły abstrakcjonista. Marita Benke-Gajda z akademii Sztuk Pięknych w Krakowie napisała:
„Kolor w twórczości Rapsy jest wszechobecny... Zapraszając do ogrodu swojej wyobraźni, daje nam przedsmak malarskiego raju”.
– Może Rapsa za życia będzie miał więcej szczęścia? – zastanawia się Janasik
Dziś bez promocji artysta praktycznie nie istnieje, ale żeby kogoś promować, to musi być to ktoś nieprzeciętny, wyjątkowy. Zapewne jest tak, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z wielkości Krzysztofa Rapsy i trudno się im zapewne pogodzić, że jest to artysta nieprzeciętny. Żeby to dostrzec, to trzeba wznieść się ponad egoizm wśród tworzących i na neutralność wśród oceniających.
Obraz autorstwa Ryszarda Lecha
