Dom po polsku

AUTOR: Kuba Grabski
Dawno, dawno temu, trudno było sobie wyobrazić dom z wyposażeniem  pochodzącym spoza Polski. Trudno powiedzieć czy bardziej z powodu patriotyzmu czy braku globalizacji.

Pod strzechami i gontami polskich domów stały meble wykonane przez polskich rzemieślników, na ścianach wisiały rodzime kilimy i obrazy. Także okres między wojnami odwoływał się do polskiej tradycji, do ludowości „lansując” styl polski, projektanci rozwijali ten kierunek jeszcze w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Z upływem czasu, z otwieraniem się Polski na świat, przedmioty z bliższych i dalszych krajów zdominowały nasze wnętrza, skutecznie wypierając rodzimą produkcję. Zalew taniej „chińszczyzny” powoduje, że nasze domy tracą jakość.

Lokalna jakość

Państwo Jolanta i Paweł Łukaszewiczowie, na przekór temu, zbudowali dom, w którym polskość jest na nowo wartością. Postanowili wypełnić go meblami lokalnych producentów. Kuchnię wykonał stolarz „zza miedzy”, meble do salonu i sypialni wyprodukowano na południu Polski, podobnie jak gresy na posadzki. Nawet tkaniny, dekorujące okna pochodzą z kolekcji polskiej projektantki Ewy Minge. Materiały użyte do budowy domu w znakomitej większości też są polskie, często pochodzą od lokalnego wytwórcy.

Współpraca z architektem

Dom, do którego nas zaproszono, pozornie nie wyróżnia się pośród innych. Z bliskiego planu można dostrzec ład kolorystyczny i dopracowany detal architektoniczny. Tworzą spójną całość. Ten efekt gospodarze osiągnęli wspólnie z projektantką wnętrz Aleksandrą Orską.

Dzięki świetnemu zrozumieniu idei powstał projekt, który jest przykładem, głębokiego patriotyzmu przekutego w codzienność. Priorytetem był polski znak jakości. Niełatwe zadanie dla obydwu stron.

Radość z detali

Meble w salonie przywołują klimat polskiego dworku. Jest tutaj stylizowana kanapa i fotele oraz kilka obrazów, które gospodarze darzą szczególnym sentymentem.

Miejscem, wokół którego skupia się życie domowników jest kuchnia połączona z jadalnią. Meble utrzymane są w pastelowej tonacji, przełamanej ciemną szarością blatów. Pani Jolanta zadbała o dobór detali. Rodzinny samowar w owalnym oknie, stylizowane radio i porcelanowe filiżanki. Wypełniają to miejsce aromatem herbaty pitej przy dźwięku popołudniowej audycji płynącej z trzeszczącego radia. Praca, którą wykonują państwo Łukaszewiczowie wymaga licznych podróży po Polsce. Podczas tych wyjazdów służbowych poznali już prawie cały kraj, ale i tak na wakacyjne wędrówki najchętniej wybierają polskie szlaki, choćby te w Tatrach. Często, po prostu, jadą gdzieś w Polskę. Z wojaży przywożą pamiątki, na przykład obrazy autorów, których właśnie poznali.

Dom wypełniają emocjami, nasycają go wspomnieniami

Stół w jadalni okrywa klockowy obrus, róże często go dekorują

Salon zdominowała symetria i kominek

Państwo Łukaszewicz w salonie

Kremowa kuchnia wykonana przez stolarza " zza miedzy", uwagę przyciąga owalne okno w głębi

W męskim gabinecie króluje dojrzała zieleń

Buduar rozświetla „weselna „ firanka z kolekcji Ewy Minge

Fragment sowiej kolekcji w gabinecie

Główna łazienka odnosi się do klasyki

Prestiż magazyn koszaliński
9(30) Wrzesień'11