Rycerskie świętowanie

AUTOR: Kuba Grabski

Jeśli potwierdzi się, że neutrinia są szybsze od światła, być może zaczniemy wędrować w czasie. Na razie miłośnicy historii polegają na kronikarskich przekazach, dzięki którym wiedzą jak się
w dawnych czasach ubierano, czym walczono i co jedzono. np. podczas wigilii świąt Bożego Narodzenia. W taki sposób funkcjonuje Koszalińska Kompania Rycerska, która zgłębia tajemnice średniowiecza, także te związane z tradycjami świąt Bożego Narodzenia.

Wbrew pozorom nie brakuje młodych ludzi, którzy interesują się historią, nawet jeśli prawdziwe jest stwierdzenie, że historia niczego nas nie nauczyła, bo ciągle powtarzamy te same błędy. Członkowie koszalińskiego stowarzyszenia, które krzewi tradycje sprzed kilkuset lat, zaczynali od obejrzenia „Krzyżaków” Aleksandra Forda, czy filmów o coraz „modniejszych” templariuszach. Część z nich spędzała czas na grach fabularnych RPG. Aż w końcu poczuli potrzebę ubrania się w kolczugi i zbroje i przeniesienia się w średniowieczny świat.

Rycerski świat

Miłośnicy tamtych czasów, to niewątpliwie bardzo elitarne grono, choć podczas rekonstruowanej bitwy pod Grunwaldem, rok temu stawiło się ok. 3,5 tysięcy młodych rycerzy i dam dworu, a na pole bitwy wyszło ok. 1,5 tysiąca wojów. Jednym z nich jest Mistrz Koszalińskiej Kompanii Bartłomiej Zielonka, który jest pasowanym rycerzem. To wielki honor dla członka ruchu rycerskiego, bo jest wynikiem rekomendacji innej, zasłużonej osoby.

Czym zajmują się polscy rycerze? Oprócz kultywowania tradycji organizują różnego rodzaju turnieje. Są to walki na miecze wojów w zbrojach albo na koniu z użyciem kopii. Bardzo popularne – także w Koszalinie – są turnieje łucznicze. Z kolei niezwykle efektowne są pokazy broni czarnoprochowej, która robi dużo huku, ale jest bezpieczna.

Rycerski kodeks

Oprócz działań zbrojnych ważne dla rycerzy, także tych z Koszalińskiej Kompanii są zasady postępowania w życiu. Mają oni swoja regułę opartą o regułę rycerską. Została ona odtworzona na bazie średniowiecznych zapisków przez Kapitułę Rycerstwa Polskiego, która zrzesza ponad 40 polskich bractw. Na jednym z regularnych spotkań z historią, jakie organizują koszalińscy rycerze w Pałacu Młodzieży, pojawili się harcerze. Podczas rozmowy okazało się, że kodeks harcerski ma bardzo dużo wspólnego z regułą rycerską, zatem można mówić o współczesnych spadkobiercach rycerzy. Zgodnie z tą regułą członkowie Koszalińskiej Kompanii organizują różnego rodzaju warsztaty: łucznicze, tańców, gier i zabaw średniowiecznych, a także strojów. Współpracują z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy (przez ostatnie lata zebrali ok. 60 tysięcy złotych), z muzeum, Archiwum Państwowym, Biblioteką Publiczną i Inkubatorem Ekonomii Społecznej.

Średniowieczne świętowanie

O zwyczajach świątecznych dowiadujemy się od koszalińskich rycerzy.

Uważano wtedy, że to jak spędzimy dzień i noc wigilijną Bożego Narodzenia będzie miało wpływ na nadchodzący nowy rok.

– Aby więc zapewnić sobie tenże rok jak najlepszym, należało wcześnie wstać, umyć się w strumieniu lub w domu w miednicy, do której wrzucano srebrną monetę – mówi mistrz Bartłomiej. – Pieniążek miał zapewnić przypływ pieniądza w nadchodzącym roku. Nie

można natomiast było kłaść się do łóżka w ciągu dnia, bo to może przyciągnąć choroby. Nie pożyczać nic, gdyż może to spowodować, że kolejny rok przyniesie nam ciągłe straty.
Unikano kłótni starając okazywać sobie nawzajem życzliwość – kończy główny koszaliński rycerz.

Tak jak współcześnie, ważną rzeczą było przygotowanie samej wieczerzy, jak również pomieszczenia, w którym będzie się odbywała. We dworach magnackich, szlacheckich i w chatach chłopskich stawiano w kątach snopy zbóż takich jak pszenica, żyto, jęczmień i owies. Na stole pod obrusem, niezmiennie od wieków, leżało siano. Natomiast nad stołem wieszano zieloną gałąź, która symbolizowała życie, zdrowie, radość, pomyślną wegetację roślin. W różnych rejonach Europy była to gałąź innego drzewa. Począwszy od drzewa laurowego i oliwki na południu, po świerk, jodłę, sosnę czy jemiołę w środkowej i północnej Europie.

– W średniowieczu nie było jeszcze choinki – opowiada Krzysztof Brzeziński, seneszal Koszalińskiej Kompanii. – Jej pierwowzorem była podłaźniczka, która w domach naszych przodków pojawiała się na pewno dopiero w XVIII wieku. Był to wierzchołek świerku, gałęzi sosnowej, bądź koło zrobione z gałek jodły ozdobione jabłkami, orzechami, krążkami opłatka, łańcuchami z papieru i słomy – mówi Krzysztof.

Wigilia

Podczas wieczerzy wigilijnej przy jednym stole zasiadali bogaci i biedni. Wierzono też, że w tę noc przybywają do ludzi dusze zmarłych przodków. Takie przekonania potępiał kościół. Do stołu zasiadano, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda.

Wieczerzę rozpoczynało dzielenie się opłatkiem. Jest to polski zwyczaj. W średniowieczu czynność ta miała uroczysty, niemal sakralny charakter. Sięga pogańskiego zwyczaju łamania się pieczywem w celu zawarcia pobratymstwa, a także życia wspólnotowego pierwszych chrześcijan. Po złożeniu sobie życzeń wszyscy siadają do stołu.

– Na stole pojawia się zmienna liczba potraw – mówi mistrz Bartłomiej. – Najczęściej była to liczba nieparzysta, która uważana była za szczęśliwą. Na dworach magnackich było 11 potraw, u szlachty 9, a u chłopów 5 – 7. Nie była to zasada ściśle przestrzegana, gdyż im więcej było potraw, tym większego dostatku spodziewano się w nadchodzącym roku.

Podczas wieczerzy zachowywano milczenie lub rozmawiano półgłosem, co tłumaczy się tradycją biesiad zadusznych. Potrawy sporządzano ze wszystkich niemięsnych zapasów (zwierzęta zwyczajowo ubijano przed Wielkanocą) czyli z warzyw kopcowanych, które ponieważ były mniejsze niż obecnie w tym okresie zaczynały więdnąć, z grzybów, suszów owocowych i warzywnych, odrobiny ziaren pozostawionych do wiosennych wysiewów. Echa tych potraw przetrwały do dziś w postaci barszczu na kiszonce, grochu z kapustą, bigosu postnego, pierogów, kutii. Potrawy przyrządzano również z mąki, kaszy, miodu, orzechów, a także z ryb – uśmiecha się Bartłomiej.

Wieczór wigilijny podobnie jak dzisiaj kończyła pasterka, msza odprawiana w kościołach dokładnie o północy. Zwyczaj ten obowiązywał już od drugiej połowy V wieku.

Jak widać czasem warto sięgnąć do przeszłości, żeby przekonać się jak trwałe są niektóre nasze tradycje.

Foto: Wojtek Grela
Na zdjęciach członkowie Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej
Podziękowania dla Gospody Jamneńskiej za 12 wigilijnych dań i Muzeum w Koszalinie za siedzibę.

Wojtek Grela
Wojtek Grela
Prestiż magazyn koszaliński
12(33) Grudzień'11