Tańczyć jak Jackson

AUTOR: Kuba Grabski

Jeśli nawet nie mamy we krwi tańca, tak jak na przykład Brazylijczycy, to i tak od kilku lat kochamy tańczyć. Powstaje coraz więcej studiów tańca i oczywiście programów telewizyjnych. Bo bez telewizji dziś trudno o popularność. Kacpra Wojcieszka, dziś 21-latka z Koszalina, La Toya Jackson wybrała najlepszym naśladowcą Jacko. Oczywiście w tańcu.

Twórca „Thrillera” odcisnął piętno na muzykalnych ludziach na całym świecie. W Koszalinie oprócz Kacpra mamy Dianę „Saszę” Staniszewską, również specjalistkę od moonwalkingu, która w tym samym konkursie zajęła drugie miejsce i Joannę Konopnicką, która o swoim życiu pełnym Jacksona napisała książkę. A to tylko Ci najbardziej znani.

„Chrzestny” Michael

Kacper swoją najdawniejszą pamięć wspomaga taśmą video, na której jako dwulatek tańczy do muzyki Jacksona. Po raz pierwszy zetknął się z jego muzyką dzięki chrzestnemu, który puszczał mu muzykę z płyty „Bad”. Potem oglądał teledyski, zaczął naśladować Jacko i prezentować się głównie na rodzinnych uroczystościach.

– Tańczyć zacząłem od 16 roku życia, ale Jackson towarzyszył mi od kiedy pamiętam – śmieje się Kacper – to był absolutny perfekcjonista w każdym calu, począwszy od show, przez wymagania od współpracowników i oczywiście od siebie. Świetny wzór do naśladowania. Kiedy usłyszałem od jego siostry, że w tańcu bardzo przypominam jej Michaela, poczułem się naprawdę dumny – mówi tancerz.

Kacper dotąd nie próbował swoich sił w żadnym programie telewizyjnym, ale właśnie dostał się do do „You Can Dance VII”.Jak twierdzi (co zresztą jest obowiązującym standardem), jedzie nie żeby walczyć o nagrody, ale żeby się sprawdzić. A powodem tego jest chęć zawalczenia o popularność razem z Damianem Skoczykiem, z którym Wojcieszek nawiązał ścisłą współpracę. Damian to uczeń koszalińskiej szkoły muzycznej, którego dzięki udziałowi w programie „Mam Talent” nazwano polskim Justinem Bieberem. Nagrywa on teraz swoją debiutancką płytę, a Kacper opracowuje mu choreografię. Być może dzięki temu połączeniu sił, polskie nastolatki zdobędą swoich nowych idoli.

Od Tatiany do FTN

Swoje pierwsze taneczne kroki Kacper stawiał w Młodzieżowym Domu Kultury (obecnie Pałac Młodzieży) pod kierunkiem Tatiany Michalewicz-Filus.

– Kiedy się tam pojawiłem, byłem młodym, bardzo niepewnym siebie chłopakiem – wspomina Wojcieszek. – Pani Tania bardzo mocno otworzyła mnie na taniec i do pewnego stopnia dzięki niej jestem tu gdzie jestem – uśmiecha się Kacper.

Tym miejscem jest własna szkoła tańca. Kiedy ja otwierał, bardziej myślał o tym, jak dużo dobrego taniec daje ludziom, niż o zarabianiu pieniędzy. Zresztą to wszystko zawdzięcza mamie, która włożyła w to dużo wysiłku i własne pieniądze. Dla siedemnastolatka była to niezwykła szansa na rozwinięcie skrzydeł. I w tańcu i w prowadzeniu biznesu. Zdaniem mamy na tyle sobie z tym poradził, że od dwóch lat jest już samodzielnym przedsiębiorcą, który dba o wszystkie sprawy swojej małej firmy.

– Kiedy zaczynałem, w Koszalinie były tylko dwie szkoły hip hopu i tańca nowoczesnego – wspomina Kacper. – I słyszałem od znajomych, że przydałoby się coś innego. Okazało się, że faktycznie jest dla naszej szkoły miejsce, czego dowodem jest fakt jej czteroletniego istnienia. Sporo naszych tancerzy przeszło z innych miejsc, ale równie duża grupa zaczynała u nas od zera. Jeśli chodzi o wiek korzystających z naszych usług, to jest on bardzo różny. Ostatnio trenowałem z 65 – latkiem, który chciał się nauczyć tańca Jacksona. Mówiąc szczerze na początku nie byłem przekonany czy to dobry pomysł, ale po kilku lekcjach było już całkiem dobrze – śmieje się Wojcieszek.

W Feel the Noise Dance Studio pracuje 6 instruktorów, którzy uczą jazzu, tańca towarzyskiego i nowoczesnego czyli m.in. hip hopu czy Jackson Style.

Uznanie LA Toy’i.

Szkoła to jedno, a osobisty rozwój to drugie. Kacper cały czas się szkoli. Albo jeździ na zajęcia do innych miast, albo zaprasza instruktorów do Koszalina. Każdą wolną chwilę stara się przeznaczać na trenowanie, żeby nie stracić formy i za szybko nie zgnuśnieć. Z młodymi podopiecznymi studia stara się jeździć na zawody, także żeby podpatrywać co się dzieje w środowisku tanecznym.

– Mogę powiedzieć, że jestem dumny z moich młodych tancerzy, głównie z powodu ich pasji i wytrwałości – ożywia się Wojcieszek. – Nie widać u nich słomianego zapału. Często zostają po godzinach i przychodzą w sobotę rano. I chcą być coraz lepsi. Ja teraz myślę także o tym żeby przygotowywać gotowe pokazy, więc wymyślam różne układy choreograficzne, nie tylko dla Damiana. Chcę się pokazywać w różnych miejscach, bo to także promocja mojej szkoły. Poznaje więc nową dla mnie dziedzinę jaką jest marketing i PR. Także całkiem nową rzeczą jest mój udział w spektaklu naszego teatru „Romeo i Julia”. Zawsze marzyłem żeby zobaczyć jak taka praca wygląda od kuchni. Mam nadzieję, że to dopiero mój pierwszy krok w kierunku showbiznesu – kończy Kacper.
Ale tak naprawdę spora część Polaków miała okazję zobaczyć go dwa lata temu podczas sylwestrowej nocy z Polsatem, gdzie wygrał konkurs na najlepszą wersję tańca Michaela Jacksona. Wygrał z ponad 150 osobami, które stanęły do castingu. I z inną uznaną Koszalinianką Dianą Staniszewską, która zajęła drugie miejsce. Finaliści na scenie stanęli razem z Agatą Młynarską, Maciejem Dowborem i jurorami czyli Marcinem Hakielem i La Toy’ą Jackson. Kacper miał z nią kontakt tylko na scenie, ale jak stwierdził wydawał się bardzo miła. Także dlatego, że wybrała go jako zwyciężcę. Na koniec jeszcze prezydent Warszawy wręczyła mu czek na 10 tysięcy złotych. To był naprawdę niezapomniany sylwester, który rozpoczął całkiem nowe życie koszalińskiego tancerza

Prestiż magazyn koszaliński
1(34) Styczeń'12